poniedziałek, 21 października 2013

Krem do rąk zdegradowany do stóp

Po bardzo miłych doświadczeniach z kremem do stóp z 15% masła shea z The Secret Soap Store przeszłam do używania kremu przeznaczonego do rąk o zapachu porzeczki. Z różnych względów, które podam poniżej, krem lepiej sprawdził się u mnie do stóp, aniżeli do rąk.


Kosmetyki The Secret Soap Store są dostępne w firmowym sklepie internetowym oraz na pewno w apteko-drogerii w Galerii Krakowskiej w Krakowie. W zależności od miejsca zakupu cena waha się w okolicach 17 zł. Opakowanie zawiera 70 ml kremu, które należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. W składzie nie znajdziemy parabenów, sls-ów, ftalanów, olejów mineralnych, pochodnych ropy naftowej oraz substancji z upraw modyfikowanych genetycznie.


Krem znajduję się w wykonanej z dość miękkiego plastiku tubce. Opakowanie umożliwia wydobycie kremu do prawie ostatniej resztki. Wiadomo, że coś w zakamarkach jeszcze się ostanie, ale są to sprawy marginalne. Zamknięcie jest zakręcane, co poniektórym może nie odpowiadać. Ja mam do tego zupełnie neutralny stosunek, ani mi to nie przeszkadza, ani się tym nie zachwycam. Początkowo krem znajdował się w kartonowym pudełku, które bardzo trafia w mój gust. W podobnej stylistyce utrzymana jest również etykieta znajdująca się na tubce. Mam niewielkie zastrzeżenia do składu. Zarówno opakowanie oraz obietnice producenta wskazują, że mamy do czynienia z kosmetykiem o dobrym składzie. Niestety patrząc na niego dostrzegamy, że nie jest idealny.


Ujście kremu jest zabezpieczone przed dostępem powietrza sreberkiem. Cieszę się, że firma zwraca uwagę na takie szczegóły. Krem ma delikatne różowe zabarwienie. Jest dość gęsty, jak na krem do rąk. Domyślam się, że jest to spowodowane dużą ilością masła shea. Zastrzeżenia mam do zapachu, który wg mnie jest trochę chemiczny. Zupełnie nie odpowiada porzeczce. Najbliższe skojarzenia mam z malinową mambą. Jest wydajny. Niewiele trzeba go użyć aby nasmarować dłonie/stopy.


Niestety krem nie jest ideałem. Zacznę od tego, że dość długo się wchłania, a dość intensywny i w końcu męczący zapach wydłuża ten proces. W związku z tym zaprzestałam go stosować na dłonie, a zaczęłam na stopy i na nich sprawdził się o wiele lepiej. Nie przeszkadza mi długie wchłanianie i tłusty film, ponieważ po nasmarowaniu stóp zakładam skarpetki i krem może się spokojnie wchłonąć. Na uwagę zasługuję również fakt, że krem jest dość tępy i gęsty. Trzeba mu poświęcić chwilę uwagi aby dobrze go rozsmarować.

Na szczęście pewne niedogodności wynagradza działanie, które jest równie dobre, jak kremu z tej firmy stricte przeznaczonego do stóp. Stopy są dobrze nawilżone i wypielęgnowane. Nie straszą swoim wyglądem i powoli, z każdym użyciem są bardziej miękkie i przyjemne w dotyku. Problemy takie jak np. pękanie pięt są już tylko smutnym wspomnieniem  z przeszłości.


Podsumowując porzeczkowy krem do rąk zupełnie nie sprawdził się u mnie do dłoni. O wiele lepiej sobie poradził ze stopami, gdzie nie przeszkadzał mi chemiczny zapach oraz długie wchłanianie. Są dobrze nawilżone i przyjemne w dotyku. Raczej nie kupię go ponownie ze względu na ww zapach. Z pewnością jednak skuszę się na wersję waniliową, która miałam okazję testować.

Miałyście styczność z kosmetykami The Secret Soap Store?

Co sądzicie o ich serii z 20% zawartością masła shea?

Naomi

24 komentarze:

  1. od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zakupem dokładnie tego kremu ale skoro zapach jest chemiczny to może skusze sie na inną wersję ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą wersję zapachową stanowczo odradzam. Pozostałe są o wiele lepsze. Między innymi wanilia, na którą poluję. :)

      Usuń
  2. też bardzo lubie kartonowe opakowania tej firmy :) kojarza mi się z prostotą i wdziękiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam takie same skojarzenia. Moje poczucie estetyki jest zaspokojone w 100%.

      Usuń
  3. szkoda, że nie zdał egzaminu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie nie pasował mi zapach, który przelał czarę goryczy. Gdyby miał przyjemniejszy zapach to pewnie lepiej mi by się go używało. A tak niestety trafił na stopy, gdzie dawał radę. :)

      Usuń
  4. hmm, może gdyby miał bardziej naturalny zapach , przyjemniej by się go uzywało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pewnie tak. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby brać taką wersję zapachową. Teraz wiem, że miałam kliknąć wanilię lub zieloną herbatę.

      Usuń
  5. Z tych kosmetyków używałam mydełek, były cudne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam próbki lawendowego i pomarańczy z kurkumą. W tej drugiej wersji jestem zakochana. Na pewno kupię pełnowymiarowe, gdy będzie Happy Hour.

      Usuń
  6. Jak dla mnie są to najlepsze kremy do rąk jakie do tej pory miałam :) I do stóp także :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie mają świetne, ale ten nie do końca spełnił moje oczekiwania.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ja powoli zaznajamiam się z ich ofertą. Najbardziej popularne są kremy i to na nie padł mój wybór.

      Usuń
  8. Pamiętam, że niedawno czytałam o nim u kogoś pozytywną recenzję :) W sumie może się na niego skuszę, zawsze można zrobić tak jak Ty, czyli zużyć do stóp ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Głównie zarzucam mu zapach, który przy częstym stosowaniu mnie męczył. Używając go do stóp był mniej uciążliwy.

      Usuń
  9. Niestety nie mam dostępu do tych kosmetyków, ale mają piękną szatę graficzną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam jakiegoś rewelacyjnego dostępu. Niektóre kosmetyki TSSS są dostępne w Krakowie stacjonarnie, ale i tak czekam na jakąś ciekawą ofertę online.

      Usuń
  10. gdyby ktoś dał mi pewność, że moim piętom na pewno pomoże..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety takiej gwarancji nie mogę Ci dać. Mi bardzo pomogło regularne nawilżanie, a w pewnym momencie było bardzo źle. Nie mogłam nawet stawać całą stopą.

      Usuń
  11. Intensywne zapachy na dłoniach u mnie nie wchodzą w grę, więc pewnie też bym go zużyła do innych części ciała :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...