środa, 18 lutego 2015

Klapa z wyższej półki - Benefit they're Real mascara

W zeszłym roku zachorowałam na tusz do rzęs They're Real z Benefit. Czytałam o nim sporo pozytywnych opinii, a poza tym chciałam spróbować kosmetyku z wyższej półki. Na szczęście wysoka cena powodowała, że odwlekałam moment zakupu. Podczas jesiennych dni vip w Sephorze dowiedziałam się, że jest dostępna miniatura tego kultowego tuszu. Długo się nie zastanawiając kupiłam go i zaczęłam intensywne testowanie.


Miniatura zawiera 4 g tuszu i kosztuje 45 zł (ja go kupiłam z 20% zniżką). Za wersje pełnowymiarową zawierają 8,5 g musimy zapłacić 125 zł. Ja za pewne zauważyliście bardziej opłaca się kupić dwie miniatury niż wersje pełnowymiarową. Kosmetyki Benefit są dostępne w Sephorze, znajdziemy je zarówno w sklepach stacjonarnych jak i internetowym. Tusz występuje tylko w kolorze czarnym. Został wyprodukowany we Francji.


Opis ze strony Sephora.pl
Supertrwała maskara wydłużająca, podkręcająca i pogrubiająca rzęsy! Wyjątkowa silikonowa szczoteczka, będąca połączeniem standardowej szczotki z krótkimi i długimi igiełkami, dokładnie, pokrywa tuszem wszystkie rzęsy, wydłuża i podkreśla. Zaokrąglona końcówka świetnie maluje nawet najkrótsze rzęsy, podnosi je od nasady aż po końce.

Tusz ma piękne opakowanie. Jest to pomniejszona wersja pełnowymiarowego opakowania. Po mimo niewielkich rozmiarów jest masywne i dobrze leży w dłoni. Początkowo był zapakowany w czarny kartonik.


Pierwsze makijaże z wykorzystaniem tego tuszu były bardzo udane. Rzęsy były rozdzielone, pogrubione, wydłużone i uniesione. Efekt był bardzo widoczny i to było to, co lubię jeśli chodzi o wytuszowanie rzęs. Również do gustu bardzo przypadła mi silikonowa szczoteczka, która dociera do każdej rzęsy. Szczotka ma dość spore rozmiary, ale jest do opanowania. Tusz nie osypuje się. Wiele osób narzeka na trudności ze zmyciem. Ja nie miałam z tym problemu. Płyn dwufazowy z Yves Rocher, czy micelarny z Tołpy doskonale sobie z nim radził.


Niestety mniej więcej po półtorej miesiąca tusz zmienił się nie do poznania. Zgęstniał i zaczął o wiele gorzej malować. Zaznaczę, że na pewno wcześniej nie był otwierany. Przede wszystkim zaczął sklejać rzęsy, już tak dobrze nie wydłużał i nie pogrubiał. Efekt nie przypomina tego, który tak początkowo mnie zauroczył. Po początkowym zachwycie czuje się rozczarowana. Niestety efekt, który daje nie jest wart tych pieniędzy. 


Podsumowując jestem zawiedziona i na razie odechciało mi się takich tuszy do rzęs. Cieszę się, że mogłam przetestować tą miniaturę. Odwiodła mnie od zakupu wersji pełnowymiarowej. 

Co sądzicie o wysokopółkowych tuszach do rzęs?

Naomi

35 komentarzy:

  1. Szkoda że zaczął sklejać rzęsy.. Ja ciągle o nim marze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra z tym, a to tylko wierzchołek góry lodowej. :(

      Usuń
    2. Szkoda, bo miałam wielkie nadzieje, że trafi się wreszcie coś fajnego a tu lipa ;/

      Usuń
  2. Z wysokiej półki uzywalam tylko Sumptuous EL i High Impact Clinique i oba się u mnie nie sprawdziły. Zdecydowanie zostaję przy tuszach w cenach, które nie rujnują portfela ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Clinique miałam chyba też miniaturę, ale jakoś mojego serca też nie skradła. Też zostaje przy tuszach, które nie rujnują portfela.

      Usuń
  3. Faktycznie klapa... Bardzo skleja rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety :(

      Początkowo tego nie było.

      Usuń
  4. Szkoda, że okazał się klapą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę a kusi mnie ten tusz od pewnego czasu. Jednak szkoda byloby się przejechać przy takiej kwocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualnie warto kupić na próbę najpierw miniaturę. Zawsze koszt jest mniejszy.

      Usuń
  6. Miałam podobnie z maskarą Dior'a :c Trochę słabo, ale mimo to mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasami mam, że muszę coś sprawdzić na własnej skórze.

      Usuń
  7. na tych zdjęciach to słabo wychodzi... Mnie strasznie tusz z Lancome zawiódł, jakiś dramat - nic nie robi z rzęsami a kruszy się niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ta mascara jest słaba. Oblepia rzęsy i nic więcej nie robi. Początkowo było lepiej, ale skoro kupuje tusz za sporą kasę to wymagam, że pociągnie te minimum 4 miesiące.

      Usuń
  8. Faktycznie szału nie robi jak za tą cenę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wiele lepiej sprawdzają się u mnie zwykłe drogeryjne tusze.

      Usuń
  9. Mam go, tzn tez miniaturkę. Była albo w glossy boxie albo w shiny. Nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był chyba w BeGlossy. Widzę, że nie tylko ja nie jestem z niego zadowolona. :/

      Usuń
  10. Dziękuję Ci bardzo za tą recenzję, bo mi falami przychodzi i odchodzi faza na ten tusz, ale jeszcze się nie skusiłam i raczej już tego nie zrobię ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co. ;) Musiałam o nim napisać, ponieważ początkowo byłam z niego zadowolona, ale to w jaki sposób właściwie z dnia na dzień zmienił swoje właściwości spowodowało, że musiałam o nim napisać.

      Usuń
  11. W sumie to śmieszne, że bardziej się opłaca kupić dwie miniatury niż pełną wesję, niezły numer. Mnie ta mascara jakoś nigdy nie kusiła, nie wierzę, że tusz jest w stanie zrobić jakieś ultra czary-mary, dla mnie to najczęściej kwestia szczoteczki. Chociaż nie powiem, zdarza się, że formuła kosmetyku potrafi mile zaskoczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zaskoczyło, że bardziej opłaca się kupić dwie miniatury.

      Ja też nie wierzę w cuda dzięki tuszom do rzęs. Aczkolwiek mam porównanie do innych i na ich tle ta wypada bardzo blado. Aby na moich rzęsach uzyskać pożądany efekt musi być połączenie odpowiedniej szczoteczki oraz konsystencji, która nie może być za gęsta. :)

      Usuń
  12. uu ale kiepsko :/ ja mam z benefitu eyeliner i też nie jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o eyeliner to na szczęście mam swojego ulubieńca i mam zamiar nie eksperymentować. ;)

      Usuń
  13. Jest tak wiele tuszy, po których użyciu, rzęsy są kilkakrotnie dłuższe, grubsze i bardziej podkręcone, a kosztują kilkakrotnie mniej... Dobrze, że to tylko miniaturka. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w rozpaczy kupiłam z Eveline Volume celebrities za niecałe 20 zł. To co on robi to jest nie do opisania. :) Też się cieszę, że to tylko miniaturka.

      Usuń
  14. Ja bardzo żałuję że nie zaczęłam od miniatury bo na moich rzęsach wygląda okropnie, odbija się i niestety tusz za 10 zł lepiej wygląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tuszami za 10 zł różnie bywa, ale muszę przyznać że żółty z Lovely nie był zły.

      Usuń
  15. Jak za tą cenę to kiepska jest... Wolę tusze ze średniej półki, które dają o wiele lepszy efekt :)
    Zostaję na dłużej i czekam na kolejne posty :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w ostatnim czasie gustuje w średniej półce. Kiedyś miałam pełno tych najtańszych i niestety zawsze w większym lub mniejszym stopniu były to klapy.

      Mam nadzieje, że kolejne posty również Cię zainteresują.

      Usuń
  16. Rzeczywiście, nie widać,aby kosmetyk był jakiś rewelacyjny, zwłaszcza, że cena nie zachęca do zakupu. Zresztą, uważam, że tusze do rzęs za cenę ok.30zł są naprawdę bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kartą mniej więcej tyle za niego zapłaciłam i pomimo wszystko uważam, że było to ciekawa doświadczenie. Poza tym w ostatnim czasie gustuje właśnie w takich tuszach za około 30-40 zł i sprawdzają się u mnie świetnie przez kilka miesięcy.

      Usuń
  17. nie wygląda zachęcająco na rzęsach :/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...