wtorek, 19 sierpnia 2014

Moja wakacyjna kosmetyczka (edycja 2014)

Jak wiecie, albo i nie w poniedziałek wieczorem pojechałam na wakacje. Oczywiście najfajniejszą dla mnie rzeczą było skompletowanie kosmetyczki. Co roku obiecuje sobie, że następnym razem wezmę mniej, ale niestety zwykle wychodzi jak zawsze. W zeszłym roku nawet napisałam notkę po wakacjach ku przestrodze dla mnie, żeby następnym razem wziąć mniej. Czy mi się udało? - wydaję mi się, że nie. Starałam się ograniczyć, ale jeszcze to się przyda i tamto.


Tak na razie prezentują się moje kosmetyczki. Przed wyjazdem trochę się jeszcze pozmieniało, ale zdjęcia zrobiłam trochę wcześniej, więc daje co mam. ;)


Wydaję mi się, że najbardziej ograniczyłam się w kolorówce. Raczej nie zamierzam się malować, ale wolę mieć te kilka kosmetyków niż nie mieć. Zrezygnowałam z większej paletki z cieniami oraz z podkładu, czy kremu BB. 


Na wakacjach w głównej mierze zamierzam bazować na próbkach, miniaturach, które nagromadziły mi się w ostatnim czasie. Jest tego na tyle dużo, że mam nadzieję, że moje współtowarzyszki zechcą pobawić się w królika doświadczalnego wraz ze mną. Wśród niezliczonej ilości saszetek można znaleźć takie firmy jak: Tołpa, Natura Siberica, Sylveco, Perfecta oraz Organique.


Największy problem miałam z pielęgnacją. Tutaj starałam się postawić na mniejsze pojemności lub przelewanie kosmetyków do mniejszych opakowań. Do pustych opakowań z Sephory przelałam moją ulubioną odżywkę z Nivea, czyli Long Repair oraz cedrowe mydło do mycia włosów Agafii. To ostatnie niedawno bardzo polubiłam. Zrezygnowałam z większego balsamu do ciała. Ostatnio używam go bardzo rzadko, a jeśli naszła by mnie na balsamowanie to zużyje krem Nivea Soft, który jest uniwersalny.


Ostatnią grupą jest pielęgnacja ciała oraz różności. Wśród różności znajdziemy miniaturę perfum Roberto Cavalliego, antyperspirant Vichy oraz mój ostatni nabytek, czyli lakier do paznokci (mam nr 67) z najnowszej kolekcji Golden Rose. 

Jedynym kosmetykiem, który kupiłam specjalnie na wyjazd jest żel do mycia twarzy z Tołpy. Czytałam o nim dużo dobrego, a minatura jest świetną okazją na poznanie kosmetyku. Następnie planowałam zrezygnować z toniku na rzecz wody termalnej Uriage (♥). Ostatecznie jednak trochę przelałam sobie do mniejszego opakowania. Również do mniejszego pojemnika przełożyłam sobie trochę Savon Noir. Jak widzicie nie ma tu kremu do twarzy, ponieważ wystarczające dla mnie będą próbki.

W końcu dobrnęliśmy do końca. Jak zwykle nazbierało się tego trochę, ale ciężko jest mi z czegoś zrezygnować. Mam nadzieję, że każdy kosmetyk użyje choć raz i nie zabieram go na darmo.

Naomi

34 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. W większości po powrocie do domu. ;-)

      Usuń
  2. Sporo próbek, warto w nie zainwestować w celu zaoszczędzenia miejsca, mimo, że nie są zbyt wygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich nie kupowałam, ale często firmy dokładają do zamówień i tak mi się nazbierała ich spora ilość.

      Usuń
  3. myślę, że wszystko co zabrałaś w pewnym stopniu Ci się przyda :)
    a jak się nie przyda to trudno, lepiej mieć niż nie mieć :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, z podobnego założenia wychodzę. Lepiej mieć niż nie mieć, a poza tym walizka uwiezie. ;-)

      Usuń
  4. Uwielbiam zabierać ze sobą na wyjazdy mini produkty ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swoją wakacyjną kosmetyczkę kompletowałam na szybko, czyli w jakieś 5 minut. Wrzucałam co lubię i co sprawdziło się w poprzednim roku, ale i tak nie byłam wystarczająco zadowolona. Z kolorówki brakowało mi jakiegoś cienia w kremie typu Color Tattoo, który "robił by" cały makijaż. Miałam dwie palety Sleeka, ale jednej użyłam raz w Chorwacji, a druga przydała mi się dopiero we Francji, więc równie dobrze mogłam wziąć 3 cienie Inglota w palecie. Brakowało mi też balsamu do ciała, bo wzięłam tylko olejek migdałowy. Czegoś mi tam jeszcze brakowało, ale już nie pamiętam czego dokładnie. Również postawiłam na próbki w pielęgnacji twarzy, co oszczędziło mi miejsce ;) Zapełniłam je kilkoma importowanymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki są moimi ulubionymi pamiątkami z zagranicy.

      Usuń
  6. no sporo tego zabierasz :D ja myślę, że wzięłabym tak z połowę mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Widząc kosmetyczki innych wydaje mi się, że jest tego sporo, ale z drugiej strony ciężko mi z czegokolwiek zrezygnować.

      Usuń
  7. moja kosmetyczka wyglądałaby podobnie jednak kosmetyki z kolorówki inna bajka - wzięłabym eyeliner, ulubiony tusz, fluid, puder, bronzer i ze dwie próbki pomadek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie wziełabyś coś innego. Moje wakacje prawie się kończą i już wiem, że z kosmetyków kolorowych użyłam tylko tuszu, pudru i pomadki.

      Usuń
  8. JA jak jechałam na wczasy to miałam ogromną kosmetyczkę ale w sumie na dwie osoby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje potrzeby, więc nie krytykuje ilości, którą niektórzy zabierają. Aczkolwiek ja sama chciałabym zabierać tylko rzeczy niezbędne, ale niestety minimalizm nie jest dla mnie.

      Usuń
  9. Moje kosmetyczka też jest zawsze wypchana do granic możliwości i towarzyszy jej druga, mniejsza. My, kobiety widocznie tak mamy :)
    zapraszam do mnie, ROZDANIE: http://mycrazycosmeticsworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam kilka kosmetyczek. Nie lubię mieć wszystkiego w jednej.

      Usuń
  10. W mojej kosmetyczce też jest pełno próbek :D I też mam wrażenie, że mogłam wziąć wszystkiego mniej albo w ogóle nie brać niektórych rzeczy, jednak prawdopodobnie wtedy narzekałabym, że czegoś nie mam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wychodzę z podobnego założenia. Wolę mieć niż potem narzekać, że czegoś mi brakuje.

      Usuń
  11. podobno najgorsze są takie próbki na wakacjach, chyba że masz sprawdzone wcześniej ?
    ja kiedyś na wyjazd zabrałam takie próbki kremów i tak mnie wysypało że szok, i szukaj potem w obcym kraju apteki czy czegoś co by pomogło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na razie nic nie zaszkodziło, ale używałam tylko Tołpy, która rzadko mi szkodzi. Do innych próbek np z Vichy podchodzę z rezerwą.

      Usuń
  12. ja też staram się w czasie wyjazdu zużywać wszystkie próbki, zajmują dużo mniej miejsca i w końcu mam czas, aby wszystkie je przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w domu jakoś nigdy nie chce mi się po nie sięgać.

      Usuń
  13. Wydaje się dużo, ale pewnie wszystko Ci się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już teraz widzę, że większość mi się przydała.

      Usuń
  14. nie aż tak dużo, ja do domu jak jadę to biorę więcej rzeczy : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli ja nie biorę tak dużo. Uff.

      Usuń
  15. Ja miałam na tydzień czasu nawet 2 kosmetyczki, bo się w 1 nie zmieściłam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałam już znacznie większe wakacyjne kosmetyczki ;) Pamiętam jaką ja kiedyś zabierałam na dwa tygodnie pod namioty - była gigantyczna (dosłownie). Wtedy jeszcze nie prowadziłam bloga więc nie wpadłam na to że istnieje coś takiego jak odlewki i próbki ;) Jednak blogowanie uświadamia człowieka :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...