poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Polubione w lipcu

Niedawno zdałam  sobie sprawę, że ostatni ulubieńcy, którzy pojawili się na moim blogu to ulubieńcy ubiegłego roku, którzy pojawili się początkiem stycznia. W końcu czas to nadrobić i pokazać Wam kosmetyki, które polubiłam w ostatnich miesiącach, a przede wszystkim w lipcu. Wybrałam ścisłą szóstkę, która w szczególności zasłużyła na uwagę.


Na początku kategoria, która najprawdopodobniej nigdy nie pojawiła się szerzej na moim blogu. Oczywiście chodzi o perfumy. Przez dłuższy czas byłam ignorantką w tej kwestii aż poznałam niektóre zapachy Yves Rocher. W szczególności moje serce skradło "Śródziemnomorskie lato", czyli tegoroczna edycja limitowana. Tą butelkę mam od początku lipca (w ostatnich zakupach mogliście zobaczyć opakowanie kupione na zapas) i używam prawie za każdym razem, kiedy gdzieś wychodzę. Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów, dlatego napiszę Wam tylko jak ja go odbieram. Jest to bardzo świeży i odświeżający zapach, o cytrusowych nutach. Wyczuwam w nim też męskie nuty, które wyjątkowo mi się podobają. Głównie to one zdecydowały o zakupie pierwszej flaszki. 


Następnie na uwagę zasługuje moje odkrycie tego roku, czyli woda termalna Uriage. Wcześniej miałam wodę w sprayu z Balea i wodę termalną z Avene, ale to nie było to. W Uriage podoba mi się wszystko. Szczególnie na uwagę zasługuje fakt, że jest izotoniczna. Nie trzeba jej wycierać. Następnie ma świetny zapach, kojarzy mi się z solankami. Również atomizer jest rewelacyjny, rozpyla delikatną mgiełkę wody. Zauważyłam, że odkąd go zaczęłam używać poprawiła mi się cera. Nie mogę też nic zarzucić opakowaniu oraz cenie, która nie przyprawia o zawrót głowy (18 zł za 150 ml, a często nawet mniej). 


Kolejnym kosmetykiem, o którym chciałam wspomnieć jest krem do mycia twarzy z Balea. Słyszałam o nim sporo dobrego i będąc w Niemczech za niecałe 2 € kupiłam. Muszę przyznać, że spisuje się bardzo dobrze. Ma niewielkie drobinki (ale jest ich niestety dość mało), które delikatnie ścierają martwy naskórek. Krem świetnie usuwa pozostałości makijażu oraz inne zabrudzenia nagromadzone w ciągu dnia. Pozostawia skórę dobrze oczyszczoną i przyjemną w dotyku.

Na tym samym zdjęciu zawieruszył się jeszcze truskawkowy (albo poziomkowy, tłumacz nie mógł się zdecydować) żel peelingujący z Yves Rocher. W tym przypadku polubiłam nie tyle co sam kosmetyk, któremu do ideału sporo brakuje, a zapach. Jest cudowny, bardzo fajnie odwzorowany. Nie jest chemiczny i bardzo mi się podoba. Sam peeling jest bardzo słaby. Ja go raczej traktuje jako bardzo drogi (16,9 za 200 ml) żel pod prysznic zawierający sporo nic nie robiących drobinek, ale ten zapach wynagradza wszystko.


Przedostatni kosmetyk może być zaskoczeniem, ponieważ jest to przeciwzmarszczkowy krem odmładzający z olejkiem arganowym z Eveline. Z opisu może nie do końca jest dla mnie odpowiedni, ale zimą gdzieś przeczytałam, że ma dobry, nawilżający skład. Od pewnego czasu go używam i jestem bardzo zadowolona. Szczególnie chwalę sobie jego lekką konsystencje, która bardzo szybko się wchłania. Skóra jest bardzo dobrze nawilżona i nie zaobserwowałam żeby przyczyniał się do pojawiania większej ilości pryszczy. 


Ostatnim kosmetykiem i rodzynkiem z kolorówki jest pomadka Maybelline Color Whisper w kolorze Pink Possibilities. Pomadka zauroczyła mnie swoim kolorem, który na ustach jest bardzo naturalny. Usta są lekko zabarwione na różowo i nienachalnie lśnią. Nie wysusza ust, a nawet delikatnie je nawilża.

W końcu dobrnęliśmy do końca. Znacie powyższe kosmetyki? 

Naomi

30 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten krem z Eveline :) Genialny skład za niewielką cenę :) teraz testuję inny - z serii Hydra Booster z kwasem hialuronowym ale do wersji arganowej wrócę z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety powoli go kończę i potem czekają na mnie dwa inne, ale również do niego wrócę. Niestety następcom nie wróżę takiej kariery jak jemu.

      Usuń
  2. Pomadka bardzo mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny codzienny kolor. Zwykle u mnie pierwsze skrzypce grają usta, więc świetnie nadaje się jako dopełnienie makijażu.

      Usuń
  3. Nie sądziłam ze eveline ma jakiś fajny krem do twarzy! Teraz juz wiem ze chce go wypróbować !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lutym dość głośno w pozytywnym słowa znaczeniu było o nim na wizażu.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jest fajna, bardzo leciutka. Bardzo ją polubiłam, ponieważ mogę ją nałożyć nawet wtedy, kiedy nie mogę skorzystać z lusterka.

      Usuń
  5. Nic nie miałam, najpierw muszę krem z Eveline wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

      Usuń
  6. Nie miałam żelu peelingującego, ale wiem że wszystkie wersje pięknie pachną :)
    Mój ulubiony to malinowy i często kupuję wodę toaletową z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w malinie nie do końca coś odpowiada, ale i tak uważam, że po truskawce jest najlepsza.

      Usuń
  7. Ja mam wodę termalną Avene, przypomniałaś mi, że miałam ją zacząć używać ;p
    a ten krem myjący z Balea będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam jeszcze trochę Avene, ale muszę przyznać, że Uriage ją zdetronizowała.

      Usuń
  8. ciekawi Ci Twoi ulubieńcy :) Żadnego z nich jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tacy którzy nie pojawiają się często na blogach. No może oprócz wody Uriage.

      Usuń
  9. Ja w sumie też nie znam tych kosmetyków, ale te perfumy mnie bardzo zainteresowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dokładniej woda toaletowa dostępna jeszcze tylko do końca sierpnia. Jak pisałam nie ma szałowej trwałości, ale zapach mi się bardzo podoba.

      Usuń
  10. U mnie w szafce czeka na swoją kolej ten żel peelingujący z Yr ale o zapachu waniliowym! Już w sklepie widziałam, że konsystencja i drobinki mogą nie do końca działać wiele, ale zapach też mnie skusił ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba coś kupić dla zapachu. Nie można patrzeć tylko na właściwości. Wanilia mnie zupełnie nie kusi. Z tej linii jakoś bardziej czuje się przekonana do owocowych zapachów.

      Usuń
  11. Woda termalna Uriage również mogłaby być w moich ulubieńcach :) Pomadkę Maybelline mam nawet w tym samym kolorze, ale ostatnio jakoś rzadziej po nią sięgam...
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  12. Woda termalna Uriage jest i moim ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...