czwartek, 3 lipca 2014

Kolorowe zakupy z Rossmanna wraz pierwszymi wrażeniami (L'oreal. Maybelline, Rimmel, Wibo, Miss Sporty)

Po dłuższej przerwie chciałabym Wam pokazać kosmetyki, które kupiłam podczas promocji Rossmanna -49 % na kosmetyki kolorowe, ale żeby nie było to tylko puste pokazanie kosmetyków przy okazji opiszę krótko jak mi się spisują. Mam i używam ich już prawie dwa miesiące, więc myślę, że mogę co nieco napisać i stwierdzić, czy żałuję zakupu. Zdradzę, że gdybym mogła cofnąć czas, to nie wszystkie kosmetyki ponownie wpadłyby do mojego koszyka.


Tym razem skusiłam się na wyjątkowo dużo i mogę stwierdzić, że rozbicie tej promocji na trzy tygodnie nie było dobrym pomysłem do portfela. Gdyby ta promocja trwała tyle co zawsze, to z pewnością kupiłabym mniej. Na zdjęciu brakuje eyelinera Maybelline eye studio lasting drama w kolorze fioletowym, ale poniżej i o nim wspomniałam.


Zacznę od lakierów do paznokci, o których niestety mogę najmniej napisać. Niestety przez ostatnie kilka tygodni zupełnie nie miałam głowy do nich i spowodowało to, że na razie nie mam co malować. :( 

Skusiłam się na dwa lakiery Miss Sporty, które zwróciły moją uwagę od razu, gdy się pojawiły na półce. Wybrałam dwa z pięciu dostępnych kolorów: 003 oraz 004. Lakiery to kolorowa baza z zatopionymi wieloma drobinkami brokatu. Dotychczas robiłam swatche na pojedynczych paznokciach i niestety muszę stwierdzić, że żeby wydobyć ich cały urok konieczne są minimum 2 warstwy.

Na razie ich nie skreślam, a nawet mam nadzieje na owocną współpracę.



Następnie moją uwagę przykuły polecane na wielu blogach lakiery Rimmel, zwłaszcza z serii Salon Pro. Moje buteleczki to od lewej nr 402 Urban Purple i 701 Jazz Funk. Kupiłam także nowość z serii 60 seconds sygnowaną przez Ritę Ore w kolorze 513 Let's get nude. Te lakiery miałam okazje bardziej przetestować i niestety nie jestem ze wszystkich zadowolona. Najbardziej zawiodła mnie buteleczka sygnowana Ritą Orą. Lakier ma bardzo fajny codzienny odcień, ale jego jakość zupełnie mnie zawiodła. Dopełnego krycia konieczne są 3-4 warstwy, które schną wieki. Lakier jest bardzo gęsty, co utrudnia jego nakładania. Jest jednym z tych kosmetyków, których żałuję zakupu.

Z drugiej strony są lakiery z serii Salon Pro, które okazały się faktycznie tak dobre, jak opisywano w recenzjach. Mają fajną konsystencje, która szybko się nakłada i nie sprawia problemów. Lakiery szybko schną, a już jedna warstwa daje zadowalający efekt. Ja jednak nakładam dwie cienkie i efekt jest najlepszy. Na uwagę zasługuje również pędzelek, który jest jest gruby i szeroki, i znacząco ułatwia aplikację. Bardzo polubiłam te lakiery i nie żałuję zakupu. Choć myślę, że cena 20 zł jest zbyt wysoka.



Z kosmetyków do oczu do koszyka wpadł między innymi kolejny kolor Maybelline Color Tattoo 24Hr w kolorze Pernament Taupe. W sumie  nie wiem co mną kierowało, że go kupiłam, ponieważ aktualnie nie znajduje dla niego zastosowania. Wiele osób używa go jako cień do brwi, mi niestety nie podoba się ten efekt. Sprawuje się całkiem nieźle jako baza pod cienie, ale muszę uważać żeby nie zrobić szaro burej plamy. Również zastrzeżenia mam do przedłużania trwałości cieni. Liczyłam, że makijaż będzie się trzymał od rana do wieczora. Niestety zostałam rozczarowana, ponieważ już po kilku godzinach cienie były wyblaknięte i zbierały się w załamaniach. Zdecydowanie nie jestem zadowolona z tego kosmetyku i nie polecam go.



Kolejne kosmetyki pochodzą ze stajni L'oreal. Kupiłam kolejne opakowanie tuszu do rzęs False Lash Wings w kolorze czarnym. Aktualnie jest to mój ulubiony tusz, choć niestety nie pozbawiony wad. Zacznę od zalet, m.in. cudownie wydłuża i rozdziela rzęsy. Dodatkowo je trochę pogrubia. Efekt bardzo mi się podoba i jest to mój ideał pod wieloma względami, ale nie wszystkimi. Niestety bardzo szybko gęstnieje i efekt na rzęsach później nie jest powalający. Jako fanka mocno wytuszowanych rzęs nie lubię grudek i sklejenia, a niestety on po zgęstnieniu to funduje. Również gdy jest dopiero co otwarty się nie sprawdza, ponieważ jest zbyt rzadki. Podsumowując okres, w którym tusz maluje najlepiej nie jest zbyt długi. Jest to moje drugie opakowanie i niestety będę musiała poszukać coś jeszcze lepszego. Zakupu nie żałuję, ale polecam zastanowić się przed jego zakupem.

Drugim kosmetykiem L'oreal jest korektor z serii Perfect Match w najjaśniejszym kolorze. Poleciła mi go jedna z Was pod jedną ze starszych notek i rzeczywiście jest bardzo dobry. Po pierwsze i najważniejsze nie ciemnieje. Testowałam kilka różnych i zaskoczona byłam jak one szybko ciemnieją. Ten w ogóle nie zmienia swojego koloru. Bardzo dobrze kryje niedoskonałości cery. Bardzo długo się utrzymuje i się nie ściera. Bardzo polubiłam te kosmetyk i polecam go. 


Z kosmetyków do oczu przykuł moją uwagę jeszcze chabrowy eyeliner Wibo. Kiedyś miałam z tej firmy czarny i w 100% się u mnie sprawdził. Ten niestety nie dorasta mu do pięt. Przede wszystkim jest bardzo wodnisty, a co za tym idzie aby uzyskać intensywny kolor muszę nałożyć kilka warstw. Również trwałość mnie nie zadowala, ponieważ szybko się kruszy. Zapomniałam jeszcze dodać, że bardzo długo zasycha na powiece i częściej zdarzało się, że go szybciej rozmazałam. Podsumowując nie warto wydać na niego nawet tych kilku złotych. 



Poniżej możecie zobaczyć swatche korektora, eyelinera, cienia oraz pomadki Maybelline Color Whisper (o której parę słów na samym końcu).


Nim przejdę do ust, chciałabym jeszcze wspomnieć o eyelinerze w żelu, którego zabrakło na pierwszym zdjęciu. Tak się złożyło, że miał zupełnie prywatną sesję. ;)


Początkowo nie planowałam jego zakupu, ale jedna z Was sprawiła, że postanowiłam go mieć. Więc kupiłam Maybelline Eye Studio Lasting Drama w kolorze 10 Ultra Violet. Mam małe doświadczenia z eyelinerami Essence, więc liczyłam, że on będzie miał podobną konsystencje. Niestety okazał się bardzo gęsty i suchy, a kolor na oku nie zadowalający. Aby wydobyć jego urok muszę wkraplać kilka kropel Duraline. Wtedy bardzo łatwo nabrać go na pędzelek i narysować ładną kreskę (notabene pędzelek dołączony do eyelinera wyjątkowo przypadł mi do gustu i nim maluje kreski). Taka kreska trzyma się na oku cały dzień i nic jej jest nie straszne. Przy okazji muszę się odnieść do ceny, która w tym przypadku jest zupełnie nieadekwatna, czyli 35 zł. W promocji jest bardziej do przełknięcia. Na plus muszę zaliczyć śliczny fioletowy kolor. Nie jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, ale ujdzie. Z chęcią będę go dalej używać.


Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć w akcji eyeliner Maybelline oraz tusz L'oreal.


Ostatnim kosmetykiem, na który skusiłam się podczas tej promocji jest szminka, która nadaje tylko delikatną poświatę. Oczywiście chodzi o Maybelline Color Whisper w kolorze 130 Pink Possibilities. Gdy weszła do sklepów, zupełnie na nią nie spojrzałam, ale później złapałam bakcyla. Chciałam aby do mojej kolekcji dołączyło coś co ma delikatny kolor (opakowanie co prawda sugeruje coś innego), ale podkreśla kolor ust i mogę je pomalować nie patrząc w lusterko. Te cechy idealnie spełnia ta pomadka. Niewielkie zastrzeżenia mam do trwałości, ale przyznam, że nie spodziewałam się po niej nie wiadomo czego. Bardzo ją polubiłam i nie żałuję zakupu.


Jak widzicie nie wszystkie kosmetyki przypadły mi do gustu. Najbardziej jestem zadowolona z korektora L'oreal, lakierów Rimmel Salon Pro oraz pomadki Maybelline. Zupełnie nie sprawdził mi się eyeliner Wibo i rozczarowana jestem cieniem i lakierem z serii Rita Ora.

Mam nadzieję, że notka w takim stylu przypadnie Wam do gustu. :)

Naomi

36 komentarzy:

  1. Ten tusz do rzęs kusi mnie od dawna, ciekawa jestem czy bym się z nim polubiła :) Eyeliner z chęcią bym przygarnęła, bo kolor ładny, ale szkoda, że nie jesteś z niego zadowolona :( a te pomadki z Maybelline Color Whisper są moimi ulubionymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz jak pisałam jest bardzo fajny. Daje cudowny efekt, ale nie jest pozbawiony wad, a w cenie ponad 60 zł liczyłam na coś lepszego. Jak trafisz go w znośniejszej cenie to warto spróbować.

      Usuń
  2. Podobno ten eyeliner z Maybelline fioletowy jest jakiś trefny;/ Ja mam czarny i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tego nie wiedziałam. W kategorii czarny eyeliner mam już swojego ulubieńca, więc nie będę już szukać.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Niestety tylko kolor. Jego jakość jest masakryczna.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. :) a teraz oszczędzamy i kupujemy, gdy tylko coś się skończy. ;)

      Usuń
  5. Mnie najbardziej podobają się lakiery :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi powoli mania na lakiery przechodzi i szukam perełek, a te faktycznie takie są.

      Usuń
  6. ostatnia szminka ma śliczny kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam kilka produktów, które pokazałaś. Na przykład pomadka Color Whisper nr 130. Jest piękna, tylko muszę mieć gładziutkie i wypielęgnowane totalnie usta - wtedy dopiero genialnie wygląda. Odnośnie Permanent Taupe. Pamiętam, jak miałam go na początku i byłam strasznie zła, miałam go nawet komuś oddać. Zbierał się w załamaniach, miał kolor, który mi nie odpowiadał, bo myślałam, że to będzie piękny brąz. Po pewnym czasie, jak był szał na niego na blogach, postanowiłam dać mu drugą szansę i jestem nim oczarowana! Nie wiem co się stało, ale i na powiekach mi się podoba, choć głównie stosuję go do brwi - wyglądają bardzo ładnie. Na powiekach też nie zbiera się w załamaniach, jeśli uprzednio zastosuję bazę, którą przypudruję leciutko i oczywiście nałożę cienką warstwę cienia. Mam jeden lakier z serii Salon Pro, niestety nie zachwycił mnie. Zastanawiam się, czy to wina koloru. Może jak będą kiedyś w promocji, to wypróbuję ciemniejsze ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie w kremie wg mnie są taką już kolorową bazą, dlatego czuję się rozczarowana tym, że nie przedłuża trwałości cieni.

      Jasne lakiery zwykle są bardziej kłopotliwe. ;)

      Usuń
  8. Też mam ten eyeliner niebieski i podzielam Twoją opinię - żenada, leży w szufladzie nietknięty od paru miesięcy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też, leży już jakiś i niedługo pewnie wyląduje w koszu. ehh

      Usuń
  9. również zawiodłam się nową serią z Rimmela, odcień w butelce przepiękny, ale nie mam cierpliwości do niego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam do niego cierpliwości, a wszyscy się nim zachwycają. Ponownie szybko na moich paznokciach nie zagości.

      Usuń
  10. Sporo nabyłaś tych produktów z kolorówki ja bodajże na 3 lakiery sie skusiłam a może 4 i to było wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się tego zebrało. Gdyby promocje były tylko jeden dzień to na pewno tyle by się tego nie zebrało.

      Usuń
  11. Czekam na zdjęcia nudziaka na pazurach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno prędko się nie pojawią. Moje paznokcie są w stanie strasznym, a i sam lakier nie jest wart notki.

      Usuń
  12. Lakiery z rimmel kocha, całym sercem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z serii Salon Pro są naprawdę dobre, ale Rita Ora nie skradła mojego serca.

      Usuń
  13. Ja lubię ten eyeliner z Wibo mimo, że trzeba nakładać dwie warstwy ;p
    A eyeliner Maybelline mam w kolorze czarnym, jest idealny! Mój ulubieniec :D Konsystencja bardzo fajna, masełkowata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fioletowy eyeliner Maybelline na pewno nie ma masełkowatej konsystencji. Jest twardy. Dopiero po kropli duraline da się go używać.

      Ja eyelinera wibo nie lubię. Szkoda mi czasu by tyle się z nim bawić. ;P

      Usuń
  14. Lakiery Miss Sporty mam i uwielbiam- tyle, że u mnie w wariantach kolorystycznych: czerwony, fioletowy i złoty, chociaż niebieski też kusi. Jestem zszokowana, że Rimmel by Rita Ora wykręca Ci takie numery: jestem posiadaczką bieli i uważam, że jedyne, czego brakuje jej do ideału to trwałość, bo reszta jest zdecydowanie na plus. Maybelline Color Tattoo w kolorze On and on bronze robi furorę, gdy kładę go jako eyeliner- może spróbuj tak ze swoim ;)? Te pomadki z Maybelline są świetne, takie codzienne właśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tattoo w kolorze On and on bronze i go lubię. Może nie sprawdza się u mnie rewelacyjnie, ale jest zdecydowanie lepszy. Myślę, że chodzi tu o kolor, który jest dla mnie lepszy i łatwiej znaleźć mi dla niego zastosowanie.

      Usuń
  15. Te pomadki z Maybelline niestety nie są dostępne w UK ale moja siostra na szczęście kupiła je dla mnie i tak stałam się szczęśliwą posiadaczką kolorku 220 i mam ochote na więcej.
    Tusz z L'oreal kusi mnie niezmiernie i koniecznie będę musiała go przetestować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiające. Dlaczego u nas są dostępne, a w UK nie.

      Usuń
  16. Fajne zakupy, ja muszę teraz przystopować, bo ostatnio chyba przeginam, a kasy coraz mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się też aktualnie tyyyyyyyyyyyle rzeczy podoba, a kasy mało.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...