sobota, 6 kwietnia 2013

Najczęściej używani (i lubiani) w marcu

W końcu ostatni post z serii podsumowań miesiąca. Tak jak w tytule dziś przedstawię wam kosmetyki najczęściej używane w marcu.


W marcu najczęściej używałam balsamu pod prysznic z Balea. Ma ciekawy, cierpki zapach owoców leśnych. Niezbyt się pieni. Skóra po prysznicu nie jest wysuszona a delikatna i miła w dotyku. Obok stoi pianka z Pharmaceris, którą uwielbiam. Świetnie oczyszcza moją skórą z resztek makijażu i zanieczyszczeń nagromadzonych w ciągu dnia. Minusem może być wydajność, ale rozsądne używanie może pomóc ją zwiększyć. Następnie balsam do rąk Balea z masłem shea i olejkiem arganowym (na zdjęciu jest pozbawiony "ubranka"; pewien czas temu stwierdziłam, że tak będzie łatwiej mi kontrolować zużycie. Balsam ma bardzo ładny, orientalny zapach. Nie zapewnia dużego nawilżenie, ale takie na co dzień jest idealne. Dużym plusem jest szybkość wchłaniania oraz nie pozostawianie tłustej warstwy.  


W marcu intensywniej zaczęłam używać zestawu Alverde do włosów matowych. Jestem z niego w pełni zadowolona. Włosy po jego użyciu są miękkie, lśniące i lejące. Co prawda szampon nie do końca oczyszcza moje włosy i muszę je myć częściej niż zwykle. Jednak i tak jestem zadowolona z efektu. Zaczęłam także co mycie nakładać jedwab z Marion na końcówki włosów. To było to czego mi brakowało w pielęgnacji. W końcu końcówki nie wywijają się w każdą stronę. 


Na koniec kilka kosmetyków z kolorówki, które w pewien sposób mnie zachwyciły. Matowy, cielisty cień nr 353 z Inglot to już klasyka. Jeden z moich ulubionych cieni. Nie ma makijażu bez niego. Również świetnie sprawdza się jako baza pod kredki, które lubią się kserować. Przykładem takiej kredki jest niebieska, metaliczna kredka z p2. Uwielbiam ją za miękkość, łatwość malowania i kolor. Następnie tusz do rzęs, który w ostatnim czasie podbił moje serce, czyli Bell Zig Zag. Dawno nie miałam takich firanek jaki on mi daje. W jego przypadku idealnie sprawdza się zasada, że tusz nie zawsze maluje tuż po otwarciu. Świetnie wydłuża, lekko pogrubia, ale nie skleja rzęs. Na koniec mandarynkowo-waniliowy balsam do ust od Alverde. Bardzo dobrze nawilża i pielęgnuje usta. Niestety ma bardzo liche opakowanie (moje jest aktualnie jest w trzech kawałkach). ;)

Naomi

27 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Uwielbiam go. Na zdjęciu nie widać, ale mam już spore wgłębienie. :)

      Usuń
  2. Też lubię tę piankę z Pharmaceris ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też w marcu czesto uzywalam tego balsamu do mycia z owocami lesnymi- niestety juz jest na wykonczeniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś go potraktowałam nożyczkami, więc jeszcze coś tam jest, ale to są jego ostatnie chwile życia. ;)

      Usuń
    2. Zazdroszczę Wam tej Balei ;)

      Usuń
  4. w maju się wybieram do DM będzie szaleństwo:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udanych zakupów. Oczywiście czekam później na relację. ;)

      Usuń
  5. Mam ten cień z Inglota-rewelacyjny jest:) nie wyobrażam sobie makijazu bez niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami sobie wyobrażam. Mam do zużycia jeszcze matowy cień nr 505 z My Secret. Mam w nim spore denko i wypadałoby zużyć to do końca. :)

      Usuń
  6. Uwielbiam tą pomadkę z Alverde, ale moim zdaniem opakowanie jest w porządku, bo nic się z nim nie stało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, widocznie ja jestem taką łamagą, że wszystko leci mi z rąk. :) Nie mniej i ak zawartość mi to wynagradza. :)

      Usuń
  7. balsamu bym chętnie spróbowała i pomadki z Alverde:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę bardzo fajne kosmetyku. Polecam. :)

      Usuń
  8. Kurczę, zazdroszczę Ci tych produktów z dm :)

    OdpowiedzUsuń
  9. co Ty robisz z tą pomadką:P moja jest w całości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, zaczęło się od tego, że spadła na kafelki. Potem ja jej trochę pomogłam. ;) Aktualnie posklejałam taśmą klejącą i jest ok. :)

      Usuń
  10. Wszędzie Alverde i wszędzie Balea :D. One podbiły już całą blogosferę chyba tylko poza moim blogiem :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie całą. ;) Zawsze jest tak im trudniej jest coś zdobyć to tym bardziej jest to pożądane. :)

      Usuń
  11. Balea i Alverde, zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  12. mandarynkową pomadkę Alverde uwielbiam:) podobnie jak cień Inglot 353- używam go codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Balsam do ust alverde niedawno mi się skończył:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi. Mi nie wiele brakuje do denka. :)

      Usuń
  14. Potwierdzam z własnego doświadczenia zarzut o niskiej wydajności pianki Pharmaceris. Moja kiedyś zużywała się w tempie ekspresowym. I żeby w ogóle czuć, że coś tam myje tę twarz to musiałem robić dobrych kilka aplikacji na dłoń. Między innymi, dlatego z niej zrezygnowałem.

    OdpowiedzUsuń
  15. dużo słyszałam o tej piance z pharmaceris, muszę najpierw zużyć swój cetaphil :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...