środa, 31 grudnia 2014

Kolorowi ulubieńcy 2014 roku

Koniec roku to idealna pora na wszelkie podsumowania, a na blogach na notki prezentujące kosmetyki, które szczególnie zapadły w pamięć. Ja ulubieńców jak zwykle podzieliłam na dwie części i zacznę od kosmetyków kolorowych. Mijający rok był wyjątkowy, ponieważ starałam się (z różnym skutkiem) kupować ich mniej, a lepszej jakości. Najlepszym przykładem tego jest tusz do rzęs. W poprzednich latach używałam jednocześnie kilku i zwykle z żadnego nie była zadowolona, więc decydowałam się na kolejny. W tym roku jednocześnie używałam tylko jednego dopóki się sprawdzał i dopiero  potem otwierałam kolejny.


Większość kosmetyków w tym poście powtórzy się z tymi z tej notki, ale jest to dowód, że ostatnio stałam się bardziej stała w uczuciach i mam swój sprawdzony zestaw. 


Pierwszym kosmetykiem, który absolutnie skradł moje serce w 2014 roku jest puder Maybelline z serii Fit Me. Jak wiecie z niedawnej recenzji, niestety nie jest dostępny w Polsce nad czym ubolewam. Przede wszystkim zaskoczył mnie tym, że świetnie matowił i utrzymywał przez długie godziny. Na uwagę również zasługuje fakt, że opakowanie nadaje się do torebki. Jest wykonane porządnie, estetycznie i podczas blisko kilku miesięcznego używania cały czas wygląda ok (no może oprócz przedniej szybki, którą musiałam podkleić taśmą). Zawiera puszek i lusterko.

Kolejnym kosmetykiem jest korektor z L'oreal z serii True Match w najjaśniejszym kolorze. Był mi polecany przez wiele z Was aż się na niego skusiłam. Na pewno zasługuje na miano odkrycia 2014 roku. W szczególności na uwagę zasługuje jego jasny odcień, który się nie utlenia. Sprawdza się zarówno pod oczy, jak w i celu ukrycia niedoskonałości. 

Jedynym cieniem do powiek, który używałam w mijającym roku regularnie był matowy Inglot o numerze 355. Bardzo często używałam go solo w celu wyrównania kolorytu powieki lub jako bazę pod różnego rodzaju kredki i eyelinery. Cienie Inglot są jednymi z moich ulubionych. Mam jeszcze skomponowaną przez siebie paletkę 20 cieni, ale po ten wyżej wymieniony sięgam najczęściej. 


Najnowszym odkryciem wśród całej gromady jest odświeżona seria pomadek Eliksir z Wibo. Niestety nie miałam okazji używać ich, gdy były w poprzednich paskudnych opakowaniach, ponieważ skutecznie zniechęcały mnie do zakupu. Teraz jest o wiele lepiej, ale nie najlepiej. Czytałam, że ta wersja ma gorsze działanie od poprzedniej, ale pomimo to jestem bardzo zadowolona. Mam dwa kolory, jasny i ciemniejszy przybrudzony róż. Oba doskonale się utrzymują na ustach. Jestem zaskoczona, że tak tani produkt ma takie właściwości. Oprócz koloru nadają ustom połysk.

Moim wielkim ulubieńcem od kilku lat jest baza pod cienie do powiek z ArtDeco. Nie mogło jej zabraknąć i w tym roku. Rewelacyjnie przedłuża trwałość cieni. Dzięki niej nic się nie roluje, nie ściera. Cienie mają intensywniejszy kolor. Małym minusem jest opakowanie, które szczególnie wkurza, gdy się ma długie paznokcie.


Kolejnym kosmetykiem, na który chciałabym zwrócić uwagę jest tusz do rzęs Masterpiece Max z Max Factora. Naczytałam się o nim wiele pochlebnych opinii i miałam szczęście na urodziny go dostać. Cieszyłam się nim przez długi czas. Świetnie wydłużał i rozdzielał rzęsy. Pod koniec życia jego właściwości się niestety pogorszyły, ponieważ zaczął się osypywać. Jednakże nastąpiło to dopiero po kilku miesiącach używania.

Rok 2014 można między innymi podsumować poszukiwaniem idealnego środka do robienia kresek. Szczególnie się u mnie sprawdził czarny flamaster Blackbuster z L'oreal. Dzięki niemu możliwe jest namalowanie idealnej kreski, zarówno cienkiej jak i grubszej. Przez długi czas nie wysycha i nadaje się do użytku. Kolor jest intensywny, nie blaknie i nie odbija się nie górnej powiece.

Innym moim ulubionym kosmetykiem do robienia kresek są kredki. Zebrałam ich już sporą kolekcje, a jedną z moich ulubionych firm jest Golden Rose. W tym roku odkryłam ciut droższą serię od serii Emily, czyli Dream Eyes. W tej linii można znaleźć kolory, których brak w tej pierwszej, a niczym się nie różnią od ubóstwianych przeze mnie Emilek.

Kosmetykiem do ust, który również podbił moje serce i nie raz o tym wspominałam jest pomadko-błyszczyk-balsam z Maybelline z serii Colour Whisper w kolorze Pink Possibilities. Pomadka nadaje fajny i subtelny połysk ustom. 

Jedynym kosmetykiem z kategorii paznokciowej, który załapał się do ulubieńców jest top coat Seche Vite. Czasami mnie wkurza, ponieważ szybko gęstnieje, ale nic tak jak on nie wysusza lakierów i nadaje połysku. 


Ostatnim kosmetykiem jest paletka cieni nude do powiek z Catrice. Dzięki niej wykonałam 98% makijaży w 2014 roku. Zestawienie kolorystyczne bardzo mi odpowiada. Mogę nim wyczarować zarówno coś delikatnego, jak i mocniejszego. Cienie nie mają rewelacyjnej pigmentacji, ale dzięki bazie można z nich wydobyć prawdziwe piękno. 

W końcu dobrnęłam do końca. Znacie moich ulubieńców?

Co w szczególności polubiłyście z kosmetyków kolorowych w 2014 roku?

Naomi

8 komentarzy:

  1. Znam tylko pomadkę i bardzo lubię tą serię :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. wibo eliksir fakt były lepsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam porównania, ale nowsza wersja bardzo dobrze się u mnie sprawdza. :)

      Usuń
  3. paletka z Catrice bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Seche Vite tylko znam i uwielbiam ♡

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...